żywienie sznaucera
POSIŁKI GOTOWANE
Wybierając sposób karmienia sznaucera średniego można zdecydować się na samodzielne gotowanie mu posiłków. Wbrew obiegowym opiniom nie jest to zajęcie czasochłonne jeżeli wiemy, jakie składniki odżywcze potrzebne są naszemu psu, w jakich produktach możemy je znaleźć i jakie ich ilości podawać, aby nasz pupil nie stał się otyły i chory.
Używając tylko świeżych produktów, psie obiadki (przy założeniu, że karmimy pieska trzy razy dziennie) możemy gotować raz na trzy do czterech dni. Koniecznie takie ugotowane jedzenie trzeba wyjąć z garnka gdy ostygnie, podzielić na cztery części, włożyć do oddzielnych plastikowych pojemniczków i trzymać w lodówce. Jeżeli do chłodziarki włożymy ciepły garnek z psim daniem to para, jaka skropli się na pokrywce spłynie na znajdujące się w nim jedzenie, a to spowoduje, że szybko ono skiśnie. Gdyby taki posiłek zjadł pies to częstotliwość spacerów znacząco by wzrosła.
W dniu gotowania dajemy psu na obiad jedną porcję. Do miski wkładamy tylko ciepłe jedzenie. Nigdy gorące. Jest to bardzo ważne zwłaszcza gdy mamy plastikową miskę, ponieważ taka się odkształca, a substancje z jakich jest wykonana mogą uwalniać się do jej zawartości. Konsekwencji opisywać nie trzeba.
Jeżeli jedzenie wyda się nam za gęste, to do porcji w misce dolewamy przegotowanej wody i wszystko mieszamy. Przez następne trzy dni w porze obiadu dajemy naszemu sznaucerowi jedzenie z kolejnych pojemniczków. Rozdrabniamy je widelcem, a ogrzewamy dolewając ciepłej wody, co także działa rozrzedzająco.
Samodzielnie gotując psie posiłki trzeba być pomysłowym, unikać serwowania monotonnych dań, a nade wszystko nie gotować „po ludzku” tzn. nie doprawiać wg własnego poczucia smaku, nie panierować i nie topić w tłuszczu kawałków mięsa. Najlepiej chude mięso (drób, wołowina) ugotować i przepuścić przez maszynkę lub drobno posiekać. Soli nie trzeba dodawać – producenci odpowiednio je nafaszerowali, co pokaże kolor wody z gotowania i porównanie rozmiaru kawałka mięsa przed i po obróbce termicznej. Można też zapomnieć o gotowaniu al dente. Kasza, ryż i makaron powinny być miękkie (co nie znaczy papkowate) ponieważ psi przewód pokarmowy jest krótki i prosty (w porównaniu z przewodem pokarmowym pana), a tak przygotowane posiłki są lżej strawne. Składniki obiadu można gotować oddzielnie i później je mieszać i porcjować lub gotować danie jednogarnkowe. Druga możliwość jest wygodniejsza.
Do rondla nasypać kubek (ok. 250 ml) drobnej jęczmiennej kaszy wiejskiej, wrzucić 4 garści mrożonej włoszczyzny i paczkę mięsa mielonego (ok. 450 g). zalać trzema kubkami wody. Zagotować pod przykryciem. Następnie zmniejszyć moc kuchenki np. z 6 na 2 lub malutki ogień i przy pomocy widelca rozdrobnić mięso na malutkie kuleczki i wszystko dokładnie wymieszać. Z lekko uchyloną pokrywką prażyć ok. godzinę pamiętając o mieszaniu, gdyż kasza lubi przywierać do dna. Tak ugotowane obiady odstawić do wystygnięcia pod przykryciem, żeby muchy nie zabrudziły jedzenia. Całość można wymieszać z jedną łyżką oliwy lub oleju z pestek winogron. Po ostygnięciu porcjujemy. Do lodówki chowamy trzy pojemniczki, a do miski wkładamy czwartą część. Można rozrzedzić wodą.
Żeby zapobiec monotonii w ten sam sposób możemy ugotować mięso pół na pół z ryżem i makaronem lub zamiast mięsa dodać filety rybne. Przygotowanie obiadów będzie łatwiejsze gdy zaopatrzymy domową zamrażarkę we włoszczyznę (w słupkach), paczki mięsa mielonego, filety rybne, a spiżarkę w słoiki z kaszą jęczmienną, ryżem czy makaronem. Nie powinno się przechowywać takich suchych produktów w napoczętych woreczkach, ponieważ mole tylko czekają by się w nich zagnieździć, a będzie to tym pewniejsze gdy w tej samej szafce lub półce trzymamy orzechy lub migdały.
Ugotowanie obiadu dla średniaka to najbardziej "absorbująca energię i czas" właściciela czynność związana z żywieniem przyjaciela jeżeli doda się do tych operacji obowiązkowe wyczyszczenie brody i wąsów. Zaniechanie umycia pyszczka po „mokrym” obiedzie zmusi naszego psa do samodzielnej toalety. Sznaucery najchętniej wycierają brodę i wąsy przechodząc wzdłuż kanapy i foteli, nie omijają spodni domowników. Takie wycieranie kończy otrzepanie się na środku pokoju, tak aby psi jadłospis dało się odczytać z mebli, ścian i telewizora. Dlatego jeżeli podjęliśmy decyzję o samodzielnym przygotowywaniu posiłków dla sznaucera to od wieku szczenięcego, choć broda i wąsy są wówczas krótkie i rzadkie, oswajajmy naszego pieska z myciem pyszczka po każdym posiłku. Wtedy nie będzie się bał, a my co najwyżej umyjemy kawałek podłogi wokół miski, a nie całe mieszkanie.
Śniadanie sznaucera średniego zależy od jego wieku. Inaczej karmimy szczeniaka, psa w sile wieku, a inaczej staruszka po wylewie.
Szczeniakowi można dać pokruszony chudy twaróg i namoczoną bułeczkę. Może zjeść posiekane jajko na twardo z dodatkiem rozmoczonej na niewielkiej ilości mleka miękuszce chleba. Na pewno nie pogardzi siekanymi , gotowanymi żołądkami kurzymi wymieszanymi z sucharkiem i tartą surową marchewką. Problemem w przypadku młodych sznaucerów jest konieczność uzupełniania ich diety witaminami i wapniem, których pod dostatkiem nie przyswoją z jedzenia. Podawanie warzyw i owoców nie wystarcza, a nie wszystkie sznaucery dobrze tolerują nabiał.
Dlatego dobrze ułożyć jadłospis we współpracy z weterynarzem. Nie można samemu decydować jakie preparaty stosować u psa, a tym bardziej opierać się na normach przyjmowanych dla ludzi. Wiedza czerpana z różnych książek czy poradników też jest dyskusyjna. Psa trzeba zbadać, zważyć, ocenić jak się rozwija i wówczas podjąć decyzję. Nikt nie jest doktorem wszechnauk. Nie polegajmy na naszej mądrości, wyprowadzonej często z przypadkowego i chaotycznego doświadczenia w dziedzinie, w której brak nam kompetencji.
Jeżeli kochamy naszego psa to postępujmy odpowiedzialnie.
Podawanie samodzielnie gotowanych posiłków nie wyklucza włączania do nich suchej karmy. Odpowiednio dobrana do wieku, wagi i stanu zdrowia naszego średniaka będzie dobrym śniadaniem dla psa dojrzałego. Suche kuleczki pomogą zadbać o wolniejsze odkładanie się kamienia nazębnego i świeższy oddech. Do strawienia takiego pokarmu pies potrzebuje dużo czystej (najlepiej przefiltrowanej) wody do popicia. To z kolei powinno skłaniać pana do częstszego wyprowadzania przyjaciela na skwerek, aby nie dokuczał mu pełny pęcherz. Dorosły i zdrowy sznaucer potrafi długo powstrzymywać swoje fizjologiczne potrzeby ale nie powinno się zwlekać z wyjściem z nim na spacer do ostatniej chwili.
Nie jest dobrze, gdy właściciel objada się na dobranoc lub podjada w łóżku. Wieczorem i w nocy przemiana materii ulega znacznemu spowolnieniu i wówczas najłatwiej o zbędne krągłości. Należy pamiętać, że odłożony tłuszcz to nie tylko kwestia zewnętrznej estetyki. Tak, jak pokrywa on nasze mięśnie, tak samo otacza organy wewnętrzne i przyczynia się do zwężenia światła naczyń krwionośnych. Skutki dla naszego zdrowia mogą być tragiczne. Nie inaczej jest z psami. Dlatego kolacja sznaucera powinna być niewielka i lekka. Jeżeli śniadanie i obiad były sycące i odżywcze to ostatni posiłek może jedynie zapobiec ssaniu w brzuchu.
Można napełnić miskę ugotowanym bez skóry, oczyszczonym z kości i drobno posiekanym skrzydełkiem drobiowym wymieszanym z wyskubaną z jednej niewielkiej kromki chleba miękuszką i podlanym kilkoma łyżkami rosołu. Psu nie zaszkodzi gdy otrzyma do pochrupania dwie obrane ze skórki i pozbawione pestek ćwiartki soczystego jabłka. Rano na spacerze łatwiej się załatwi.
Największym zmartwieniem właściciela jest karmienie pieska starego (15 – 17 lat), który przeszedł incydent neurologiczny - udar. Taki piesek często ma sparaliżowaną częściowo łapkę, co utrudnia mu samodzielne jedzenie z miski. Może mieć też skręconą główkę. Może również kręcić się w kółko. Poza tym w bardzo już podeszłym wieku wzrok, węch i słuch pieska zawodzą. Na tym etapie wspólnego życia należy okazać przyjacielowi najwięcej miłości i cierpliwości. Sznaucer czuje jak człowiek. Gdy wie że jest kochany i potrzebny to nieopisanie wzrasta w nim chęć życia. Nawet tak chory piesek potrafi się pozbierać. Z czasem nawet karmienie może stać się zbędne.
Gdy piesek chce mimo swej ułomności sam jeść i sobie radzi tzn. miski są regularnie opróżniane, to trzeba mu na to pozwolić i nie karać za brudzenie. Jeżeli jednak nasz sznaucerek próbuje samodzielnego jedzenia ale nie potrafi wydobyć go z miski, ponieważ, np. traci równowagę, kęsy wypadają mu poza miskę, a on ich nie zbiera bo zapomina lub jedynie wącha i liże zawartość miski to musimy mu pomóc. Konieczne jest systematyczne karmienie łyżeczką staruszka.
Jeżeli czytelnik uważa karmienie psa łyżeczką za dziwactwo, a psa niezdolnego do samodzielnego jedzenia za nadającego się do uśpienia , to niech nigdy nie przyprowadza do domu sznaucera lub jakiegokolwiek innego zwierzęcia. Taka osoba zapewne też nie zaopiekowałaby się schorowanym członkiem rodziny, a w najlepszym wypadku załatwiłaby mu pobyt w domu opieki. Cóż człowieka uśpić się nie da, a weterynarza gotowego na popełnienie błędu w sztuce lekarskiej za odpowiednią sumę pewnie by się znalazło. Ot ludzie gorsi od zwierząt…
Seniorowi wszystkie posiłki podajemy łyżeczką uważając aby się nie zachłysnął. Jedzenie musi być dobrze rozdrobnione i rzadkie. Łyżeczki nie napełnia się z kopką. Karmimy powoli i każdorazowo czekamy aż piesek przełknie. Na szyi delikatnie wiążemy ścierkę, aby jedzenie nie skapywało na włosy na łapach i ich nie sklejało. Po opróżnieniu miski wycieramy brodę i wąsy papierowym ręcznikiem i podstawiamy miskę z wodą do popicia. Jeżeli piesek ma zażywać tabletki to chowamy je w porcji na łyżeczce. Duże pigułki można poćwiartować, lub rozgnieść między łyżkami i podać z wodą też na łyżeczce. Zakończywszy karmienie odstawiamy psa do otrzepania, zamiatamy i myjemy podłogę. Potem ciepłą wodą przy użyciu gąbki myjemy brodę i wąsy, które po osuszeniu wyczesujemy. Trzeba sprawdzić czy jedzenie nie przyczepiło się do "portek" sznaucera.
Trudniejsze jest zadbanie o odpowiednie odżywienie sznaucera, któremu w bardzo późnym wieku (16 lat), mimo lekkich zmian neurologicznych w wyniku przebytego dwa lata wcześniej udaru, zoperowano zaawansowanego guza np. gruczołu mlecznego.
W tym wieku po operacji wykonanej w narkozie wziewnej obserwuje się znaczną poprawę komfortu życia psa, apetyt i energię. Jednak nasz optymizm, co do oczekiwanej długości życia przyjaciela musi być umiarkowany. Choć nic na to nie wskazuje załamanie przychodzi po około trzech, czterech miesiącach. Doskonała forma pooperacyjna – drugie życie, druga młodość – jest wynikiem usunięcia pasożytującej narośli i dotlenienia organizmu podczas zabiegu. Niestety jeżeli guz jest złośliwy to mimo usunięcia z marginesem zdrowej tkanki nie wykluczone, że komórki nowotworowe już się rozsiały. Dowodem będzie zmiana zachowania naszego przyjaciela, objawiająca się zwłaszcza zmianą nawyków żywieniowych.
Zoperowany sznaucer, który ku naszemu niedowierzaniu sam, wbrew trudnościom z utrzymaniem równowagi zaczął jeść, a dotychczasowe karmienie łyżeczką zaczął postrzegać jak zamach na jego samodzielność, nagle zaczyna tracić jakiekolwiek zainteresowanie pożywieniem. Zamiast jeść pije. Pije bardzo dużo. Bez umiaru. Coraz częściej zdarza mu się pić i jednocześnie sikać. Takie zachowanie od razu musi wzbudzić nasz niepokój.
Na początku trzeba próbować karmienia łyżeczką i założenia pampersa. W przypadku średniaka odpowiednia wielkość to pielucha happy baby firmy Bella wielkość 8-12 kg. Aby włożyć ogon – kopiowany lub długi wystarczy naciąć na odpowiedniej wysokości krzyżyk.
Jeżeli pies chętnie je i nie traci w szybkim tempie na wadze jest nadzieja, że po pewnym czasie będzie lepiej. Jeżeli kategorycznie odmawia jedzenia, a tylko pije i staje się coraz chudszy jest bardzo źle. Koniecznie udajmy się do mądrego weterynarza. Mądrego nie znaczy znanego i drogiego, który nic nie pomoże, zmierzy temperaturę, powie że z psa nic nie będzie i weźmie kasę. Czasem w skromnym gabinecie młody lekarz okaże więcej serca naszemu przyjacielowi i uczciwie powie, co możemy dalej robić, aby po latach wzajemnej miłości nie narażać go na cierpienie. Weterynarz z powołania nie będzie męczył zwierzęcia, ale gdy stwierdzi, że czas na pożegnanie jeszcze nie nadszedł zaproponuje nam specjalną karmę w puszce przeznaczoną dla bardzo chorych psów, które już nic nie chcą jeść.
Taka karma jest wysokowydajna tzn. dajemy jej bardzo mało ale zapewnia wszystkie składniki odżywcze i energię. Fakt, jest droga i nie w każdej lecznicy dostępna, ale to obowiązek właściciela sprawdzać, gdzie gdy nadejdzie czas ostatecznej próby udzielą jego psu pomocy. Weterynarz instruuje jak i ile karmy podawać. Informuje o rokowaniu. Jeżeli takie karmienie wzmocniło naszego pupila, nabrał chęci do jedzenia, przestał chudnąć, kupki są „standardowe” i nie ma boleści, to powinniśmy się cieszyć, że zareagowaliśmy odpowiednio szybko i zyskaliśmy jeszcze trochę wspólnych chwil, a starość postraszyła, imitując przerzuty.
Niestety czasem nasze wysiłki zawodzą. Gdy nasz sznaucerek niknie w oczach, nie je, mało pije, a co najgorsze dostaje bólów, ślinowatych wymiotów, ma czarne i wolne stolce to znak, że przeklęty nowotwór niszczy go od wewnątrz. Choć serce pęka po tylu wspaniałych latach, to jak powiedziała pewna bardzo kompetentna i kochająca naszych mniejszych braci młoda pani weterynarz: „w chwili, gdy można pomóc tylko doraźnie, gdy farmaceutyki uśmierzą ból tylko na parę godzin, gdy szansa jest bardzo mała, że leczenie podziała, wyleczymy nerki, ale wątroba jest zniszczona, wtedy zdecydujmy się na „zastrzyk miłości”. To tyle i aż tyle, co możemy zrobić, aby zaoszczędzić staruszce męczarni. W przypadku takich chorób psy nie odchodzą we śnie. Każdy zasługuje na godną śmierć.”
Tak więc karmienie psa to nie tylko napełnianie miski ugotowanym jedzeniem. Na pewnym etapie życia karmimy naszego towarzysza dosłownie. Musi to zrozumieć każdy kto decyduje się na przyprowadzenie do domu psa. Karmienie to nie tylko radosne i łapczywe pochłanianie suchej karmy lub gotowanych frykasów przez szczeniaka, czy dojrzałego i zdrowego psa. Karmienie to także ciężka praca i walka o czas i komfort życia psiego seniora, schorowanego i uzależnionego od pomocy pana. Karmimy do końca. Karmimy choć kolana od kucania mogą boleć. Karmimy choć pies może zahaczyć naszą rękę zębem. Karmimy choć cali jesteśmy ubrudzeni jedzeniem. Karmimy choć kilka razy dziennie myjemy podłogi w domu. Karmimy bo starzejemy się razem z naszym przyjacielem. On szybciej niż my staje się niedołężny i potrzebuje pomocy w najprostszej czynności. Karmimy, bo może i nas w jego wieku ktoś nakarmi. Najważniejsze jednak, że karmimy, bo tak bardzo go kochamy, a myśl o zaniedbaniu potrzeb najbliższego towarzysza i niezawalczeniu o jego zdrowie i dłuższe bezbolesne życie jest dla nas nie do przyjęcia.
