zdrowie sznaucera
PASOŻYTY trapiące sznaucery
Prócz bakterii i wirusów zdrowie psa zrujnować mogą pasożyty – zewnętrzne i wewnętrzne. Do pierwszej grupy zalicza się min kleszcze, pchły, wszy, a do drugiej tasiemca.
W przypadku sznaucera kleszcze lubią uczepić się podbródka, podstawy uszu i pachwin. Skóra w tych miejscach jest stosunkowo cienka, dzięki czemu łatwiej im ją przekłuć. Ponadto w tych okolicach kleszczom nie grozi szybkie usunięcie ze względu na ograniczoną możliwość drapania się lub iskania przez psa i dłuższy włos. Dlatego w okresie aktywności kleszczy ważne jest codzienne dokładne przeglądanie całej sierści, ze szczególnym uwzględnieniem wymienionych miejsc.
Jeżeli stwierdzi się obecność kleszcza u psa natychmiast należy go usunąć, ponieważ te pajęczaki roznoszą bardzo groźne dla człowieka i zwierząt choroby np odkleszczowe zapalenie mózgu czy borelioza.
Usuwanie kleszcza polega na pewnym uchwyceniu go w miejscu, w którym wnika w skórę (jednak nie na tyle mocnym, aby przerwać ciągłość jego organizmu) i wykręceniu uprzykrzać zdecydowanym, silnym ruchem. Koniecznie trzeba pasożyta wyjąć razem z głową i aparatem gębowym, którym tkwi pod skórą.
Kleszcza najlepiej obejrzeć przez lupę aby stwierdzić czy wyszedł cały. W żadnym wypadku nie smarujemy go uprzednio tłuszczem. Do wyjęcia kleszcza pomocna będzie penseta bez szpiczastych lub zagiętych końcówek. Do nabycia w sklepach zoologicznych są specjalne kleszczyki, ale są wykonane niedbale i z kruchego plastiku. Takim sprzętem nie można precyzyjnie usunąć kleszcza. Najlepsze do wyciągania kleszczy są kleszczyki ze stali chirurgicznej jednak te bardzo rzadko można kupić.
Miejsce po kleszczu należy odkazić – wodą utlenioną (nie spirytusem) i posmarować maścią z antybiotykiem (detreomycyna). Lek dobrze jest nakładać aż do całkowitego zniknięcia śladu po kleszczu.
U sznaucerów pieprz z solą kleszcza ciężko jest wypatrzeć, gdyż często ma on kolor bardzo zbliżony do barwy sierści. Łatwiej go wymacać.
Kleszcze mogą także wczepić się wewnątrz psiego pyska. Mogą tam dostać się z trawą. Dlatego dobrze jest też oglądać pysk od środka. Kleszcz, który pasożytuje w pysku po opiciu się krwią odpadnie. Pies go wykaszle. Będzie miał wówczas wielkość borówki amerykańskiej i szarawo biały kolor. Wypluwając takiego kleszcza pies może go rozgryźć. Najczęściej pozostawi go w pobliżu miski z jedzeniem, ponieważ kleszcz uczepiony podniebienia wraz ze swym wzrostem przeszkadzał w spożywaniu posiłku. Znalezisko trzeba od razu wyrzucić, a ślady krwi zmyć i obejrzeć psi pysk – dziąsła, przestrzeń pod językiem.
Kleszcza tym trudniej wypatrzeć i wymacać im pies ma dłuższą sierść. Aby zapobiec wkręceniu się w psią skórę kleszczy można stosować opryskiwanie specjalnymi preparatami, o które warto zapytać weterynarza lub antykleszczowe obroże. Zaletą obecnie produkowanych obroży jest ich bezwonność. Niemniej ich skuteczność jest dyskusyjna. Czasem bardziej mogą zaszkodzić psu jak kleszczowi gdy ten je zje. Obroże są miękkie i łamliwe.
Długość sierści też może przeszkadzać w walce z pchłami, które atakują szczególnie jesienią, gdy liście opadają z drzew, a psy się w nich bawią. Pcheł nie pozbędziemy się usiłując je wyłapać. Są bardzo małe, szybko pełzają po psiej skórze, skaczą. Pchła złapana jest trudna do rozgniecenia ze względu na swą twardość. Jeśli była jedna to na pewno są i inne. Dodatkowo zdążyła się rozmnożyć.
Pchli atak możemy podejrzewać, gdy pies bardzo często się drapie, a w miejscu, gdzie przebywał zobaczyliśmy malutkiego, czarnego o elipsowatym kształcie owada lub szarawo czarne granulki wyglądem przypominające pieprz czarny mielony.
Z pchłami można walczyć tylko przy użyciu środków chemicznych w postaci sprayów lub szamponu. Najlepiej wykąpać psa w specjalnym szamponie i wyczesać gęstym grzebieniem. Trzeba dobrze obserwować, co spływa z jego sierści na dno wanny i spłukiwać uprzednio rozgniótłszy. Po takiej kąpieli warto psa spryskać odpowiednim preparatem. Koniecznością może okazać się powtórzenie czynności. Warto podkreślić, że pchły to nie tylko psi problem. Pchły gryzą także ludzi i przenoszą bardzo poważne choroby. Pies pchły może złapać, gdy właściciel ma w zwyczaju zabierać go ze sobą na „spacer” do śmietnika, gdzie udaje się wyrzucić worek z odpadkami. Śmietniki to często szczurzy raj, a szczury są jednymi z najważniejszych pchlich żywicieli.
W podobny sposób postępuje się stwierdzając u psa wszawicę. W preparaty do zwalczania wszy można bez problemu zaopatrzyć się w aptekach. Nie zawsze to pies „zawlecze” do domu wszy. Może się zdarzyć, że przejdą one na niego z właściciela.
W XXI wieku wszy stały się powodem wstydu. Niemniej od niedawna obserwuje się nawrót wszawicy wśród młodzieży szkolnej i dorosłych. Wszy to nie tylko problem środowisk marginalnych, w których nie przestrzega się zasad higieny. Wszami można zarazić się wszędzie, gdzie mamy do czynienia z dużymi skupiskami ludności, choćby w środkach komunikacji publicznej.
Najbardziej znanym objawem wszawicy jest swędzenie owłosionej skóry głowy. Wszy bardzo szybko się rozmnażają. Na włosach widoczne są białe kropeczki, które trudno usunąć. To gnidy. Jaja złożone przez wszy. Jeżeli skóra głowy właściciela jest zdrowa, a czuje on uporczywy świąd, to winien udać się do lekarza, który zdiagnozuje problem. Rozpoznanie potwierdzające przypuszczenia co do złapania wszy powinno skłonić całą rodzinę – więc i psa do poddania się kuracji. Jest prosta - mycie głów domowników i sierści psa preparatem likwidującym wszy i gnidy. Wyczesywanie włosów bardzo gęstym grzebieniem ( oderwanie gnid od włosa i usunięcie martwych wszy). Po kilku razach problem jest tylko wspomnieniem. Wydaje się że najlepszym sposobem na uniknięcie zarażenia wszami byłoby przywrócenie regularnego kontrolowania głów przez higienistki w szkołach i przedszkolach, a nade wszystko podniesienie poziomu świadomości społeczeństwa w sprawach higieny i zdrowia.
Wszawica to problem wstydliwy i bagatelizowany. O ile same wszy wielkich szkód zdrowotnych mogą nie poczynić, to drapanie skóry i powstające w ten sposób ranki mogą przyczynić się do zakażenia bardzo niebezpiecznymi drobnoustrojami, które przez przerwanie ciągłości skóry (pierwszej bariery ochronnej organizmu człowieka i psa) wnikną w głąb ciała.
Przykładem pasożyta wewnętrznego jest tasiemiec. Zakażenie tasiemcem możemy podejrzewać, gdy nasz pies mimo dobrego apetytu chudnie, a wiemy że nie rozpoznano u niego choroby mogącej przebiegać z takim objawem. Dodatkowo zauważyliśmy w psich odchodach maleńkie jasne elementy. Prawdopodobnie będą to segmenty z jakich zbudowane jest ciało tasiemca. Aby przekonać się jaki pasożyt zadomowił się w przewodzie pokarmowym naszego psa dobrze jest wykonać badanie kału. Na podstawie wyniku badania odpowiednie leczenie wskaże weterynarz. Jedynym przeciwdziałaniem pasożytom wewnętrznym u psa jest jego regularne (najczęściej dwa razy do roku, w przypadku psa wolnego od robaków) odrobaczanie.
Zawsze gdy zaobserwujemy w kupkach psich robaki należy udać się do weterynarza, który przepisze odpowiedni preparat. Oprócz odrobaczania właściciel powinien dbać o higienę psa i używanych przez niego przedmiotów, szczególnie zabawek. Pies który ma swoje ulubione zabawki często nosi je w zębach, gryzie i mamla. Są one pokryte jego śliną i nie zawsze widocznymi resztkami jedzenia. Takie przedmioty przyciągają muchy – popularne „sroczÓwy” – które składają na nich wrzecionowate, białawe jaja. Jeżeli zabawka jest miękka i materiałowa larwy rozwijają się w jej wnętrzu, by po bardzo krótkim czasie wyjść z powrotem na powierzchnię. Jeżeli na czas właściciel nie spostrzeże takiej „inwazji” i nie odbierze psu maskotki i jej nie wyrzuci, a pies ją będzie trzymał w pysku wszystkie robaki dostaną się do jego organizmu. Tak samo stanie się w przypadku pozostawiania mokrego jedzenia w misce przez dłuższy czas lub braku dbania o jej czystość.
Zagrożenie pasożytami wewnętrznymi stwarza także kontakt naszego psa z obcymi odchodami podczas spaceru. Dlatego nie można pozwalać psu na wąchanie czy lizanie kup.
